8aPod tą dość naukowo brzmiącą nazwą chciałbym przedstawić ideę, która dojrzewała we mnie od początku mojej fascynacji umysłem, podświadomością i zmienionymi stanami świadomości oraz świadomością transpersonalną, czyli świadomością wykraczającą ponad umysł, odwołującą się do duchowego (wykraczającego poza czas i przestrzeń oraz ego-osobowość) aspektu naszego istnienia.

Od moich pierwszych, praktycznych eksperymentów z programowaniem podświadomości, zapoczątkowanych udziałem w 1982 roku w Kursie Doskonalenie Umysłu (DU) u Lecha Emfazego Stefańskiego, jednego z najwybitniejszych powojennych polskich hipnotyzerów i badaczy zjawisk parapsychicznych, miałem silne wrażenie, że praktyka medytacyjna w połączeniu z technikami autohipnozy mogłaby zwielokrotnić efekty, o które zabiegają praktykujący te dwie metody. Byłby to swoisty mariaż magii (z której wyrasta hipnoza i autohipnoza) i mistyki (która jest podstawą medytacji).

Oba podejścia wydają się na pierwszy rzut oka antagonistyczne, ponieważ hipnoza i autohipnoza zajmuje się spełnianiem naszych pragnień, modelowaniem naszej podświadomości tak, by spełniała ona nasze oczekiwania. Stosując te techniki mamy konkretne plany i chcemy coś konkretnie zmienić: zrzucić kilka kilogramów, uruchomić procesy samo-uzdrawiania, pozbyć się niechcianych nawyków, opanować nowe umiejętności, zyskać odporność na stres, twórczo rozwiązywać problemy, spowodować zmiany w percepcji, które będą sprzyjały sukcesom finansowym itp. Jest to zestaw konkretnych oczekiwań, uwarunkowanych naszymi świadomymi pragnieniami.

Praktyka medytacyjna z kolei chce nas unieść ponad nasze uwarunkowania, zarówno świadomego, jak i nieświadomego umysłu, w obszar totalnej wolności duchowej, nie utożsamiania się z naszymi pragnieniami i lękami. Medytacja uwalnia nas od naszej osobistej historii, ale także od oczekiwań w przyszłości, koncentrując się na tu i teraz oraz na akceptacji tego, co jest.

Na pierwszy rzut oka oba podejścia wydaja się ze sobą sprzeczne. Jednak bliższe spojrzenie pozwala dostrzec inną perspektywę. Moim zdaniem praktyka medytacyjna może mieć niezwykle pozytywny wpływ na skuteczność technik hipnotycznych i autohipnotycznych.

Hipnotyzerzy koncentrują się w swojej pracy na wprowadzaniu klienta w trans, w którym można „uśpić” albo „zneutralizować” wewnętrznego krytyka, stojącego na straży podświadomych przekonań oraz wzorców reakcji i zachowań, odpowiadających za nasze nieświadome, czy też automatyczne interpretacje rzeczywistości oraz zgodnie z nimi zachowania. Mamy bardzo silną tendencje do chronienia status quo i opór przed zmianą, wynikający z prostej ekonomii energii psychicznej. Nasze automatyzmy nie potrzebują wiele energii, ale zmiana potrzebuje jej w o wiele większym stopniu. Aby zneutralizować tego wewnętrznego krytyka (ja nazywam go „strażnikiem skryptu”) potrzebny jest trans, relaksacja, depersonalizacja, w której mogą zostać poszerzone granice „ego” i „zainstalowane w podświadomości” zupełnie nowe zachowania.

W tym momencie z ogromną pomocą może przyjść nam praktyka medytacyjna. Medytacja uwalnia świadomość od utożsamienia z umysłem, zarówno świadomym jak i podświadomym. Hipnotyczna depersonalizacja podczas praktyki medytacyjnej zamienia się w trans-personalizację. Wznosząc się na wyższy poziom świadomości, zaczynamy postrzegać nasza osobowość, nasze wzorce zachowań, podświadome mechanizmy rządzące naszym zachowaniem jako „przedmioty” czystego widzenia. Nie mają już one władzy nad świadomością. Ich zniewalający uścisk całkowicie rozluźnia się. Jest to znakomita okazja do zmiany, która z tej perspektywy jest łatwa, lekka, radosna i nie wymaga żadnego wysiłku. Jest jedynie lekkim pchnięciem funkcjonowania podświadomości na inne tory. To poczucie wolności, które charakterystyczne jest dla medytacji, uruchamia zupełnie nowe, nieuwarunkowane energie psychiczne, które niektórzy nazywają nadświadomością. Zmiana nie jest już dłużej efektem decyzji świadomości, świadomego umysłu, ale staje się pełna mocy „zabawą” nadświadomości, zyskuje zupełnie nową, duchową perspektywę.

Odkrywając i angażując w zmianę nasz duchowy pierwiastek, naszą transpersonalną jaźń, zyskujemy potężną, dodatkową energię, która samą zmianę bardzo ułatwia. W moim osobistym ujęciu autohipnoza transpersonalna ma głęboki sens i z pewnością jest fascynującą perspektywą rozwoju. Wprowadzenie wymiaru transpersonalnego do praktyku autohipnotycznej sprawia, ze staje się ona wielowymiarową drogą osobistego rozwoju, a nie tylko metodą na zmianę nawyków.


Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, nagraniach i wydarzeniach zapisz się na nasz newsletter!