Od czasu do czasu, na prowadzonych przez mnie od wielu lat warsztatach, poświęconych świadomemu śnieniu, pojawia się szczególne pytanie. Czy doświadczenie pobytu poza ciałem (OBE – out of the body experience) jest formą świadomego snu (LD – lucid dream), czy też jest to „realne” zjawisko? Odpowiedź nie jest łatwa, ale samo zagadnienie jest niezwykle interesujące. Na tyle interesujące, że od kilkunastu lat toczy się na ten temat dyskusja wśród badaczy.

Jakie są podobieństwa LD i OBE?

Oba zjawiska są fascynujące i należą do tzw. odmiennych stanów świadomości, których ludzkość doświadczała od tysięcy lat. Znamy doniesienia na ten temat ze wszystkich kultur, począwszy od relacji z tzw. „szamańskich podróży”, poprzez opisy doświadczeń przywódców religijnych i świętych. Podróż „poza ciałem” do siódmego nieba proroka Mahometa, wędrówki astralne joginów, buddyjskich mnichów i chrześcijańskich świętych. Opisy współczesnych mistrzów eksterioryzacji (OBE) oraz doświadczenia osób reanimowanych. Jest to powszechne doświadczenie, podobnie jak świadomy sen (LD), o którym wspominał już Arystoteles. Oba te doświadczenia są fascynujące, niezwykłe i przez to, budzą bardzo wielkie zainteresowanie, szczególnie wśród osób poszukujących niezwykłości, tajemnicy, „drugiego dna” zwykłej, codziennej egzystencji.

OBE i LD też są do siebie bardzo podobne. W jednym i w drugim przypadku, jak wykazały badania, występują te same wręcz doświadczenia, polegające na pojawieniu się wrażenia wibrowania ciała, dziwnych dźwięków i hałasów, czasami niemożność poruszenia się (chwilowy paraliż fizycznego ciała), żywe wizje i wyobrażenia wzrokowe, wrażenie unoszenia się lub spadania, podróż przez tunel, odczuwanie obecności innych istot w pobliżu itp. Nie wszystkie te doświadczenia występują za każdym razem, ale pojawiają się zarówno przed doświadczeniem świadomego śnienia (LD), jak i doznania poza ciałem (OBE).

Jakie są różnice?

W potrzebie odróżnienia tych dwóch niezwykłych doświadczeń, kryje się pewne założenie. Mówi ono, że doświadczenie świadomego snu, to „tylko sen”, podczas gdy doznanie poza ciałem jest „obiektywne i realne”. Moim zdaniem sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Dziś, po kilkunastu latach osobistych doświadczeń w LD oraz w OBE oraz przestudiowaniu dziesiątek książek i badań na ten temat, nie potrafię już utrzymać w swoim umyśle tak naiwnego i prostego poglądu. Miałem zbyt dużo doświadczeń, w których „obiektywne” OBE zawierało informacje, które później okazywały się wytworem mojej fantazji. Z drugiej strony, podczas doświadczeń, które z pewnością mogę określić jako sny (świadome lub nie), pojawiały się informacje, które okazywały się być prawdziwe. Zdarzyło mi się osobiście doświadczyć snów proroczych, telepatycznych i jasnowidczych. Dla osoby intensywnie praktykującej bliski kontakt z podświadomością, nie jest to nic nadzwyczajnego. Takie rzeczy po prostu się zdarzają.

Subiektywne doświadczenia

Można więc powiedzieć, że moja subiektywna ocena doświadczenia, która polegała na tym, że raz określałem swoje doświadczenie jako „realne”, a innym razem jako „sen”, okazywała się być bardzo zawodna. Dlatego też, po jakimś czasie, przestałem określać, czy to co widzę jest „realnie obiektywne”, czy jest „tylko iluzją”. Musze stwierdzić, że ta rezygnacja z zastanawiania się nad moim doświadczeniem w trakcie jego trwania sprawiła, że moje doświadczenia stały się intensywniejsze i bardziej znaczące dla mnie. Wyłączenie „wewnętrznego krytyka” w doznawaniu odmiennych stanów świadomości powoduje, że umysł może skupić się mocniej na samych doświadczeniach. Dlatego też rekomenduję wszystkim zainteresowanym praktycznym doświadczeniem LD/OBE, żeby zostawili za sobą pytanie, czy doświadczają LD czy też OBE. Pozwoli im to skupić się bardziej na praktyce.

Z praktycznego punktu widzenia doświadczenie zarówno jednego jak i drugiego rodzaju doznania, nie powinno zająć więcej niż 3-4 tygodnie ćwiczeń, które każdy jest w stanie wykonać, bez przerywania codziennej rutyny życia. Chodzi w nich bowiem wyłącznie o skupienie energii i świadomości. Potrzebujemy tylko ok. pół godziny na poranną (lub popołudniową) praktykę wizualizacji, bezpośrednio przed snem. Szczegóły tych technik można znaleźć na mojej stronie internetowej, w ogólnie dostępnych artykułach i nagraniach audio. Nie trzeba do nich jakichś specjalnych talentów czy zdolności. Każdy może tego doświadczyć, jeżeli będzie postępował zgodnie z instrukcjami.

Teoria „doświadczenia poza ciałem”.

Na własny użytek stworzyłem sobie teorię, która pozwala uwolnić się na trwałe od pytania czy LD i OBE są tym samym doświadczeniem, czy też jest to coś zupełnie innego? Moim zdaniem podczas doświadczania odmiennych stanów świadomości (podobnie jak i  w zwykłym stanie czuwania) w sposób bezpośredni doświadczamy jedynie „wizji” rzeczywistości, wykreowanej przez nasz mózg. Na jawie mózg korzysta z informacji, które dostarczane są przez narządy zmysłów.

W odmiennych stanach świadomości natomiast nasze narządy zmysłów są nieaktywne (mamy zamknięte oczy, ciało wygodnie leży na łóżku itp.). A jednak widzimy jakąś „rzeczywistość”, którą wykreował nasz mózg. Ta „rzeczywistość” może czasami zawierać prawdziwe informacje, których nie byliśmy w stanie zebrać poprzez zmysły. Sama w sobie jednak jest tylko „kreacją mózgu”, a nie rzeczywistością samą w sobie. Nie ma więc sensu próba określenia tylko i wyłącznie poprzez analizę samego doświadczenia, czy jest ono realne czy nie. Przypominałoby to próbę określenia poprzez analizę obrazu telewizyjnego (jasność, nasycenie kolorów, ilość pikseli itp.) tego, czy nadawany film jest fabularny (iluzja-sen) czy dokumentalny (realna rzeczywistość-OBE).

Na szczęście nie wszystkim potrzebna jest analiza i zrozumienie każdego doświadczenia. Jest wiele osób, które są zainteresowane samym doświadczaniem i osiąganiem korzyści z niego płynących. Uwolnienie się od lęku przed śmiercią. Wiedza o tym, że jest się czymś więcej niż ciało fizyczne, uwolnienie się od patologicznego przywiązania (hipnozy) do tzw. realnej rzeczywistości. Więcej osobistej niezależności i zaufania do własnych doświadczeń niż do „wiary” w dogmaty i poglądy z zewnątrz oraz wielu, wielu innych. Myślę, że dla znaczącej liczby ludzi jest to wystarczająca motywacja, by coś ROBIĆ, a nie tylko myśleć.

Doświadczenie osobiste (relacja):

Kolejny raz we śnie zorientowałem się, że śnię i to co widzę i czego doświadczam jest snem. Pomyślałem, że chce doświadczyć prawdziwego wyjścia z ciała. Temat ten fascynował mnie od lat. Miałem już wcześniej parę takich doświadczeń i chciałem po raz kolejny doznać „czegoś bardziej realnego” niż sen. Położyłem się we śnie na podłodze i pomyślałem o moim ciele fizycznym. Natychmiast zorientowałem się, że leżę w łóżku. Nie poruszyłem się i nie otworzyłem oczu. Poczekałem na wibracje połączone z kołysaniem, które „wypchnęły” mnie z ciała. Rozpocząłem wędrówkę po swojej sypialni. Wizja stawała się coraz realniejsza, coraz wyraźniejsza. Zaczęły pojawiać się kolory.

Zobaczyłem swoje ciało lezące w łóżku. To dziwny widok. Zobaczyć siebie samego z zamkniętymi oczami. Tak bym wyglądał, gdybym umarł.

Nagle widzę, że moje ciało lekko porusza się i nagle otwiera oczy! Zaczyna wstawać, przyjmując siedzącą pozycje w łóżku i patrząc niewidzącym wzrokiem w przestrzeń. Moje ciało zaczyna żyć własnym życiem, a ja przyglądam się temu, będąc samą świadomością o dwa metry od niego! Pojawiała się panika, strach, który natychmiast sprowadził mnie do ciała. W ułamku sekundy zorientowałem się, że znowu jestem w ciele. Bezpieczny. Leżałem na prawym boku.

Chwileczkę! Przed chwilą widziałem swoje ciało, będąc poza nim, jak siedziało w łóżku. Ułamek sekundy później, obudziłem się leżąc na prawym boku. To niemożliwe, by tak szybko zmienić pozycję ciała. Czyżby moje „realne” doświadczenie pobytu poza ciałem było iluzja wykreowana przez mój mózg? Wszystko było przecież takie prawdziwe, solidne, niezmienne. Moja sypialnia wyglądała dokładnie tak, jak na jawie! Czy jestem tego pewien? Sprawdzałem to? Czyniłem dokładne oględziny miejsca, z założeniem, ze to mógłby być sen? Nie!

Od tamtego doświadczenia, prawie za każdym razem, sprawdzam to i poszukuję jakichś niezgodności ze światem realnym. I prawie zawsze je znajduję. To, co widzimy poza ciałem nie jest więc światem materialnym! To tylko mniej lub bardziej podobna do niego „replika”, wykreowana przez nasz mózg. Dawniej nazywano to „światem eterycznym” albo „światem astralnym”, ponieważ świeci wewnętrznym blaskiem, jak księżyc i gwiazdy…