Prawie nikt na co dzień nie zdaje sobie sprawy z tego, że mamy w głowie wiele różnych głosów. Niektóre z nich należą do naszych rodziców, nauczycieli, partnerów, inne stworzyły się same w wyniku procesu doświadczania i interpretowania doświadczeń naszego życia. Mamy w sobie wewnętrznego bachora, który żąda, by inni zachowywali się tak, jak on chce. Mamy wewnętrznego krytyka, który mówi, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy i ograbia nas z naturalnego poczucia wartości. Mamy wewnętrznego terapeutę, który daje nam wsparcie w chwilach próby, wewnętrznego mędrca, który ucisza czasem inne głosy itd. itp. Jest tych głosów bardzo wiele. Generują różne myśli, które pojawiają się w nas i pretendują do uznania ich za ostateczną prawdę. Nasza osobowość do w dużym stopniu konglomerat zinternalizowanych głosów.

Niektóre z nich ewidentnie mówią nieprawdę, są oczywistym zniekształceniem rzeczywistości. Nie odpowiadają prawdzie, choć udają, że są prawdziwe. Ktoś, kto myśli „jestem nieudacznikiem, nic w życiu mi się nie udaje”, „nigdy nie uda mi się tego zrobić”, „ja do tego się nie nadaję”, „nie zasługuję na to” itd. mówi przecież do siebie kłamstwa, w które głęboko wierzy. Przecież nie ma na tej Ziemi człowieka któremu NIC w ŻYCIU SIĘ NIE UDAJE!  Nic? Czy udało mu się dziś wstać z łóżka? Może tego nie wie, ale są tacy, którym się to nie udaje… Pomimo, że myśl jest nieprawdziwa, on głęboko wierzy w jej prawdziwość.  Ta wiara ograbia go z radości życia, z energii, ze spokoju, z tego wszystkiego czym mógłby być, gdyby takich myśli nie miał. To niezwykle silna forma negatywnej autohipnozy, którą nieświadomie uprawia ogromna liczba ludzi na świecie.

Są też głosy przeginające w drugą stronę, chcące bardzo często zakrzyczeć te, które wprawiają nas w zły nastrój i ograbiają z energii. Te głosy mówią na przykład: „jestem lepszy niż inni”, „zasługuję na to, by zostać kimś wyjątkowym, by zostać milionerem”, „osiągnę wielki sukces, zbuduję wielką firmę, zarobię miliony dolarów”. One wprawiają nas w dobry nastrój, nakręcają, powodują stan euforii porównywalny z narkotykowym hajem. Lubimy je, podobnie jak narkoman lubi wciągnąć sobie kreskę. Te głosy wspaniale zagłuszają tamte złe, tłumią je, wyganiają do podziemia, do podświadomości. To nic, że nie mają, tak samo jak tamte, nic wspólnego z rzeczywistością. Najważniejsze jest, by dobrze się poczuć tu i teraz. Jutro się nie liczy! Liczy się zabawa, liczy się nakręcenie!

Niektórzy ludzie żyją głównie pod wpływem pierwszego typu głosów, inni oddają się marzeniom pod wpływem drugiego typu, jeszcze inni żyją wciąż na huśtawce emocjonalnej, rzucani na przemian z kąta w kąt przez głosy w głowie jednego i drugiego typu.

Prawda jest jednak taka, że to są tylko GŁOSY w GŁOWIE! One nie są rzeczywistością i nie opisują rzeczywistości obiektywnie, realistycznie. Są iluzją. Bardzo trudno jednak to dostrzec, gdy świadomość poddaje się głosom, daje się im uwieść, zaczyna wierzyć, że głosy to ona. Kiedy zaczynam wierzyć, że moje myśli to ja, bardzo trudno mi rozpoznać, że niektóre z nich to bzdury. Wierzę we wszystko! Ja to głos we mnie. Pełne utożsamienie z procesem myślenia. Proces przebudzenia z tej negatywnej autohipnozy zaczyna się od praktyki odróżniania się od głosów. Wymaga to uważności. Muszę być uważny, żeby zauważyć, że mam w głowie głosy. I że te głosy nie są mną. To tylko myśli. Mogę wtedy na myśli spojrzeć z boku, ze zdrowego dystansu. Mogę je ocenić: ta myśl jest głupia, do niczego nie prowadzi, nie jest prawdziwa, jest szkodliwa, niezdrowa, nie służy mi… Nie muszę jej wierzyć. To oczywiście także jest głos, to też jest myśl, ale ona pomaga. Pochodzi z innego poziomu umysłu. Ten głos jest już bardzo blisko mojego prawdziwego Ja, które nie jest żadnym głosem, nie jest myślą.

Na razie jednak pozostajemy na niższym poziomie, który jednak i tak jest wyższy niż stan pełnego utożsamienia się z myśleniem. Mamy w sobie głos, który potrafi ocenić głosy z niższych poziomów: nieprawdziwe, zniekształcające rzeczywistość, narkotyczne, dające rozkoszną iluzję lub „zły odlot”. To prawdziwa rewolucja w świadomości! Już nie poprzestajemy tylko na  myśleniu, jak większość ludzi, ale zaczynamy MYŚLEĆ o WŁASNYM MYŚLENIU! Myśli tracą nad nami hipnotyczną moc. Czujemy ulgę, prawdziwe uwolnienie.

Kiedy zatem zauważysz następnym razem, że czujesz się źle, czujesz zdenerwowanie, smutek, gniew, zniecierpliwienie, zniechęcenie itp. zastanów się jaki głos słyszysz w swojej głowie?. Zbadaj go, przyjrzyj się mu, możesz go nazwać, nadać mu imię, np. „wewnętrzny krytyk”. To ważna praktyka. Dawniej, gdy ludzie wierzyli jeszcze w magię, kiedy poznano imię demona, zyskiwano nad nim moc. Zadaj sobie pytanie: Czy ta myśl jest prawdziwa? Czy odpowiada rzeczywistości? Naprawdę? Na 100%? Całkowicie? Nie ma od niej wyjątków? Czy mi służy? Czy służy mojemu zdrowiu i szczęściu? Czy pomaga mi osiągnąć moje cele i pragnienia? Czy opisuje realną, fizyczną rzeczywistość czy jest tylko moją opinią o rzeczywistości, poglądem na jej temat? Skąd ta myśl się wzięła? Czy jest mi do czegoś potrzebna? Czy jest w mojej głowie jakaś część, która lubi robić z siebie np. ofiarę? Czy w ten sposób, wokół „świadomości ofiary” na przykład, tworzę moje ego, moją tożsamość? Kim tak naprawdę jestem? Jestem głosem, czy czymś innym?  Jak czułbym się bez tej myśli? Może okazać się, że w tym procesie uważnego patrzenia, myśl straci swoją destrukcyjną moc i poczujesz przypływ jasności umysłu i energii.

Nie namawiam Cię do stosowania antidotum w postaci narkotycznych głosów, które wprawią Cię w stan haju. Na pewnym etapie mogą być one potrzebne, żeby jakoś poradzić sobie z tamtymi „złymi” głosami, ale działają tylko na krótką metę. Wcześniej czy później leki, narkotyki  trzeba odstawić, jeżeli chce się rozwijać dalej. Ci, którzy „wciągają kolejne kreski” non stop, totalnie utożsamiają się z głosami „narkotycznego haju” i tak w pewnym momencie dotrą do dna, kiedy rzeczywistość upomni się o swoje prawa. „Welcome to the real world!” Zderzenie z rzeczywistością bywa bardzo bolesne, ale jest jednocześnie szansą na dalszy rozwój. Nie próbuj też wyrywać z takiego narkotycznego ciągu nikogo. I tak Cię nie posłucha. Ma swoje cudowne, szalone wizje. Sam zacznie szukać prawdy, gdy sięgnie dna i nabije sobie porządnego guza. Jednak Ty nie musisz przechodzić przez ten etap, jeżeli masz w sobie na tyle inteligencji, by zaobserwować ten mechanizm u innych. Nie trzeba uczyć się na własnych błędach, można także uczyć się na błędach innych.

Wystarczy zatem być świadomym tego, że mamy w głowie głosy, wystarczy być uważnym. Kontakt z realną rzeczywistością z pewnością wynagrodzi Ci iluzję narkotycznego haju, stworzoną przez wewnętrzne głosy, nie mówiąc już o wyzwoleniu z udręki hipnotycznego transu, w który wprowadziły Cię głosy odpowiedzialne za parszywe samopoczucie i problemy. Rzeczywistość jest piękna, wspaniała, żywa, daje ogromną satysfakcję i szczęście. Jest naprawdę doskonała i jednocześnie elastyczna, zmienna, dynamiczna. Możesz rozpocząć swój taniec z rzeczywistością, a nie tylko kręcić się w kółko własnych iluzji. To zupełnie inna jakość życia. Nie potrzeba nic więcej. Żyjesz naprawdę i zaczynasz orientować się kim tak naprawdę jesteś, a prawda o Twoim prawdziwym Ja jest absolutnie wyzwalająca.


Chcesz porozmawiać o tym wpisie? Możesz to zrobić na Facebooku w tym miejscu.