7bZ pewnością każdy z nas spotkał się nie raz z pojęciem medytacji. Większość wyobraża sobie, że jest to rodzaj wizualizacji, w której skupiamy się na jakimś upragnionym obrazie. Spotykamy się zazwyczaj z medytacjami leczniczymi, medytacjami do przemiany podświadomości, medytacjami, które mają nam pomóc w osiągnięciu jakiegoś celu.

Część z nas zetknęła się z medytacjami pochodzącymi z Dalekiego Wschodu, z Indii, Japonii czy Tybetu. Mają one charakter religijny, związane są często z powtarzaniem jakichś tajemniczych mantr, wizualizacją wschodnich bóstw lub obrazów sugerowanych przez guru. Niektórzy z nas mieli szczęście natknąć się na medytację polegającą na obserwacji oddechu, odczuć płynących z ciała lub prostego wczuwania się w poczucie „jestem”. Na czym tak naprawdę polega medytacja?

Dla mnie jest to jedna z najważniejszych praktyk, o ile nie najważniejsza, które naprawdę potrafią wpływać na rozwój świadomości, na umiejętność uświadamiania sobie własnych emocji, radzenia sobie z nimi, na zdolność do uwalniania się od stresu i napięcia, tak charakterystycznego dla naszych czasów. Medytacja pozwala także wykształcić w sobie właściwości umysłu, które mają ogromne znaczenie dla osiągania sukcesów w różnych dziedzinach, począwszy od skutecznego odchudzania się, na prowadzeniu biznesu i tworzeniu satysfakcjonującego związku, kończąc. Właściwości umysłu wykształcane i doskonalone poprzez medytacje, takie jak: zdolność do głębokiego skupienia, umiejętność słuchania innych i rozpoznawania ich emocji oraz komunikacji niewerbalnej, inteligencja emocjonalna, umiejętność niepoddawania się emocjom, systematyczność, wytrwałość, sprawniejsze rozwiązywanie problemów, twórcze nastawienie itp., przydają się we wszystkich dziedzinach naszego życia. Paradoksalnie, medytacja nie skupia się na żadnej z tych cech, czy właściwości umysłu, ponieważ jest ona jedyną praktyką, jedynym ćwiczeniem, czy też działaniem, które, tak naprawdę, nie ma celu. Cokolwiek w życiu robimy, robimy to z jakiegoś powodu lub chcemy osiągnąć jakiś cel. Medytacja, chyba jako jedyne działanie w życiu,  nie funkcjonuje w ten sposób.

Kiedy siadasz do formalnej medytacji i postanawiasz skupić się na odczuwaniu swojego oddechu, to robisz to dla samego ćwiczenia, a nie dla osiągnięcia jakiegoś celu, np. głębszego skupienia, wolności od myślenia lub doświadczenia duchowych wizji. Wiele osób myśli, że podczas medytacji powinno się osiągać stan wolności od myśli, że umysł w czasie medytacji powinien być „pusty”. Stawiają sobie zatem cel w postaci osiągnięcia pustki umysłu. Nie zauważają, że ich działanie jest samosprzeczne, myślą w czasie medytacji o tym, żeby nie myśleć. To bez sensu. Kiedy zamierzasz medytować nie stawiaj sobie takich celów. Istotą medytacji jest skupienie się na „tu i teraz”, na chwili obecnej, na bieżącym doświadczeniu. Cel zaś jest czymś, co zakłada upływ czasu. Niezależnie od tego, czy jest to przyszłość za minutę, za 20 minut, czy za 5 sekund. Jedną z najbardziej zwodniczych idei związanych z medytacją jest idea oświecenia, które należy osiągnąć poprzez medytację. To iluzja. Umysł tworzy ideę oświecenia, by postawić sobie cel, do którego będzie dążył, czyli będzie przedłużał swoje panowanie w świadomości, odrywając naszą uwagę od „tu i teraz”. To sprytny wybieg umysłu, któremu poddaje się bardzo wielu praktykujących. Jeżeli masz jakiś cel przed sobą, czy to będzie oświecenie, czy spokój umysłu, musisz w jakiś sposób wysilać się, żeby ten cel osiągnąć. Nie możesz się całkowicie rozluźnić. Masz przed sobą cel, do którego musisz, czy tez chcesz, dojść, a to wymaga wysiłku. Prawdziwa medytacja nie wymaga wysiłku, wymaga tylko przytomności, skupienia na „tu i teraz”. Takie skupienie nie jest związane z jakimkolwiek wysiłkiem. Po prostu jesteś świadomy tego, czego doświadczasz w tej chwili. Jesteś świadomy swoich doświadczeń. Czujesz swoje ciało, odczuwasz jak oddychasz, zdajesz sobie sprawę z tego, że słyszysz różne dźwięki, widzisz kolory i światła, doświadczasz procesu myślenia. Możesz nawet zdać sobie sprawę z tego, że masz aktualnie myśl o tym, że myślisz. To nie wymaga wysiłku. Żadnego. Jeżeli myślisz inaczej, to możesz zdać sobie sprawę z tego, że myślisz, że medytacja wymaga wysiłku. To jest przecież tylko myśl!

Kiedy już to sobie uświadomisz, poczujesz niesamowitą wolność. Wolność od konieczności osiągania czegokolwiek podczas medytacji. Cóż za odprężenie! Nie trzeba niczego osiągać! Nie trzeba do niczego dążyć! Nie stawiasz sobie żadnego celu. Po prostu jesteś świadomy, jesteś świadomy tego, co jest Twoim aktualnym doświadczeniem. Jesteś świadomy także tego, że w ogóle doświadczasz.

Przebywanie w tym stanie uczy Cię czegoś niezwykle ważnego. Powoli zaczynasz zdawać sobie sprawę z tego, że proces myślenia, osądzania rzeczywistości, komentowania jej, kontrolowania, tworzenia pragnień, obaw, jest takim samym procesem jak procesy fizjologiczne: krążenie krwi, wydzielanie hormonów, trawienie lub oddychanie. Twoje płuca oddychają, serce pompuje krew, nadnercza wydzielają adrenalinę, a Twój mózg tworzy myśli. Zaczynasz się orientować, że Twoje myśli, Twój umysł, to nie jest Twoje najgłębsze, prawdziwe Ja. Świadomość zaczyna przekraczać dotychczasowe utożsamienie z umysłem. Zdecydowana większość ludzi żyje na poziomie totalnego utożsamienia z procesem myślenia. Myślenie, osądzanie, pragnienia, lęki, wymagania, związane z nimi emocje wypełniają całkowicie świadomość większości ludzi. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to zaledwie niewielka część świadomości. Osoba medytująca ma możliwość doświadczenia tego, że może być świadoma, w pełni przytomna, podczas gdy nie powstają w umyśle żadne myśli. Kiedy umysł staje sie bardzo cichy albo myśli w ogóle znikają, możemy doświadczyć tego, co jest poza myślami: niezgłębionego spokoju, poczucia satysfakcji, miłości, akceptacji tego, co jest oraz akceptacji dla zmiany, dla dynamiki życia. Ten głęboki spokój, wewnętrzna radość, poczucie szczęśliwości, które nie zależą od żadnych zewnętrznych czynników, jest niezwykle cennym darem medytacji. Nie jest jej celem, ale jest jej skutkiem, czy też „darem”. Lubię o tym mówić, że są to „produkty uboczne” medytacji.

Takie doświadczenie ma ogromną moc transformującą nasze życie. Problemy, które do tej pory wydawały się przytłaczające, postrzegane są w innej perspektywie. Umysł dostaje więcej przestrzeni, więcej oddechu i może, dzięki temu, łatwiej rozwiązywać problemy. Nie jest już niemi tak strasznie przytłoczony, sparaliżowany. Problemy większości ludzi są tak wielkie, że nie są oni w stanie znaleźć ich rozwiązania. Kręcą się w kółko, obsesyjnie myśląc z żalem o przeszłości lub z obawą o przyszłości. Wciąż myślą te same myśli, wracają do tych samych emocji, nawet gdy są one nieprzyjemne, powodują cierpienie. Ludzie uzależnili się od cierpienia, uzależnili sie od utożsamienia z umysłem. Łatwiej to zaobserwować u innych niż w sobie. Wszyscy znamy ludzi, którzy wciąż, niezależnie od tego, co im się przydarza w życiu, przeżywają takie same, często negatywne emocje. Na przykład wiecznie narzekająca osoba, nawet jak wygra pięć milionów w totolotka, po chwili radości zacznie myśleć, że to dla niej ogromny kłopot, ponieważ trzeba zabezpieczyć takie pieniądze. Przecież za chwilę pojawią się dobrzy znajomi i rodzina, żeby pożyczyć trochę grosza, zainwestować w ich „rewelacyjny” biznes albo zainteresuje się ich pieniędzmi mafia. Tacy ludzie są uzależnieni od swojego umysłu, od negatywnych emocji, do których już przyzwyczaił się ich organizm. Medytacja pozwala uświadomić sobie ten proces, a sam akt uświadomienia, doświadczany regularnie podczas praktyki, jest sposobem na „przerywanie” neuronowych ścieżek, odpowiedzialnych za tego typu skojarzenia. Jest to początek niesamowitej wolności, jeden z niezwykłych „darów” medytacji.

Kiedy więc siadasz do medytacji i postanawiasz być świadomym swojego oddechu, nie stawiaj sobie żadnego celu, nie próbuj osiągać niczego, pozwól sobie po prostu na w pełni świadome odczuwanie tego konkretnego wdechu lub wydechu. Bądź go po prostu świadomy, świadoma. Kiedy zauważysz, że Twojemu odczuwaniu oddychania towarzyszą jakieś myśli, po prostu zauważ, że tak jest. Nie osądzaj swojej medytacji, swojego skupienia, nic nie rób ze swoimi myślami, one naturalnie się uciszą lub zatrzymają. Sam moment uświadomienia sobie, że nie czujesz już świadomie oddychania, tylko myślisz o przyszłości lub przeszłości, jest sam w sobie powrotem do świadomości oddechu. Nie trzeba nic więcej. Tworzenie myśli oceniających naszą medytację typu: „dziś nie potrafię sie skupić”, „nie wiem jak być bardziej skupionym”, „znowu się rozproszyłem” itp. nie ma sensu. Kiedy jednak już powstaną w Twojej głowie, to OK. Nie osądzaj swojego osądzania! Po prostu uświadom sobie, że miałeś takie myśli i już. Łagodnie powróć do „tu i teraz” i kolejnego Twojego wdechu lub wydechu. Medytacja polega na byciu świadomym tego, co jest. Nie tego, co było lub będzie.

Kiedy będziesz praktykować takie działanie-niedziałanie, „bezcelową” medytację, doświadczysz zmian, bardzo pozytywnych zmian w swoim życiu, działaniu ciała i umysłu i naturalnie poczujesz impuls, by również inni dowiedzieli się o wspaniałości takiej praktyki. Staniesz się wtedy naturalnym przykładem dla innych, światłem oświetlającym innym drogę. Na tym polega rozwój naszego gatunku, całego społeczeństwa. Zmieniając siebie, zmieniasz cały świat! Medytacja zatem nigdy nie jest tylko prywatnym działaniem, indywidualną praktyką. Jest sposobem na przemianę innych ludzi, pomocą w uwalnianiu się od cierpienia, lęku, napięcia. To nie jest i nigdy nie była tylko Twoja prywatna sprawa…


Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, nagraniach i wydarzeniach zapisz się na nasz newsletter!