Mindfulness, czyli praktyka uważności, rozumiana jako uwaga skierowana na bieżące doświadczenie pozbawiona ocen i osądów, doskonale uzupełnia się z autohipnozą, rozumianą jako zdolność do wpływania na własną podświadomość (sieć neuronową własnego mózgu) w stanie głębokiego skupienia (transu). Obie te praktyki oparte są na rozwijaniu umiejętności zarządzania własną uwagą, zdolności do coraz większego skupienia. Obie także w praktyce wypracowują pewnego rodzaju dysocjację świadomości, polegającą na umiejętności obserwowania i zarządzania strumieniem myśli.

Zarządzanie uwagą

Zarówno w praktyce mindfulness jak i w autohipnozie musisz nauczyć się zauważać myśli, które odciągają uwagę od przedmiotu skupienia. W przypadku praktyki mindfulness jest to np. świadomość oddychania, a w przypadku autohipnozy są to odpowiednie myśli, przekonania  i wyobrażenia. Tworzą one nowe połączenia neuronowe, odpowiedzialne za korzystne zachowania (np.  trzymanie się diety) lub reakcje fizjologiczne (np. przyspieszenie metabolizmu). W obu praktykach kontrolowanie własnej uwagi wymaga na początku zdolności do traktowania swoich myśli, również tych myśli, które mają charakter oporu przed działaniem, jako przemijających i nieosobistych doświadczeń. Uwolnienie się od utożsamienia z nimi, pozwala zachować do nich zdrowy dystans i spokojnie odwrócić od nich uwagę.

Niektórzy porównują to do zdolności podzielenia swojego umysłu na “proces myślenia” oraz “obserwatora”. Zdolność do przywołania obserwatora sprawia, że proces myślenia zmienia swój charakter. W przypadku praktyki mindfulness często dochodzi do jego zatrzymania, stanu bez myśli, czy tez stanu pustki. W przypadku autohipnozy natomiast dochodzi do stałego skupienia na pożądanych treściach, wpływających na podświadomość. Podobnie jak w przypadku medytacji, treści w procesie autohipnozy mogą mieć coraz prostszą formę. Wywierają one wtedy bardzo głęboki wpływ na podświadomy umysł.

Nieformalny minitrans

Klasyczną, formalną praktyką w mindfulness i autohipnozie są sesje trwające 15-40 minut, raz dziennie. Jednak niezbędnym ich uzupełnieniem jest praktyka nieformalna, czyli przywoływanie stanu uważności w ciągu dnia. W autohipnozie jest to tzw. mini- czy też mikrotrans. Uważność można praktykować podczas innych czynności, na przykład podczas brania prysznica, zmywania naczyń, jazdy samochodem itp. W przypadku minitransu autohipnotycznego najczęściej potrzebujemy 2-5 minut na zagłębienie się w sobie w sprzyjających warunkach. Podczas mechanicznych i niewymagających “bycia w pełni uważnym tu i teraz” czynności, także można wejść w lekki trans z otwartymi oczami i utrzymywać w umyśle odpowiednie treści.

Większość ludzi i tak to robi, ale nie zdaje sobie z tego sprawy. Na przykład podczas zmywania naczyń, podczas spaceru lub biegania  wiele osób “odlatuje” w świat fantazji zupełnie spontanicznie. Problem polega jednak na tym, że ten świat fantazji jest kontrolowany przez podświadomość. W żaden sposób nie służy zaplanowanej zmianie. Raczej utrwala stare, często autodestrukcyjne  schematy podświadomości. Myślimy o tym co poszło nie tak, jacy jesteśmy słabi lub leniwi, przejmujemy się różnymi zagrożeniami w przyszłości itp. Ten czas można spożytkować na krótkie sesje mindfulness i minitrans autohipnotyczny, który pomoże nam w kształtowaniu własnej podświadomości. Niektóre formy praktyki uważności i transu mogą być niezwykle krótkie i trwać zaledwie parę sekund (np. “jeden świadomy oddech” Eckharta Tolle, czy “reguła 5 sekund” Mel Robbins).

Mindfulness i autohipnoza

Praktyka mindfulness może być nie tylko znakomitym wstępem do praktyki autohipnozy, ale świetnym narzędziem uzupełniającym tę praktykę. Niestety wiele ośrodków nauczających mindfulness związanych jest ze specyficzną postawą filozoficzno-psychologiczną. Zakłada ona pełną “akceptację tego co jest”, a praktykujący nie jest zainteresowany technikami samodoskonalenia. Oczywiście, pełna otwartość na to co jest, nieosądzająca uważność jest warunkiem skutecznej zmiany. Musimy przecież wiedzieć jaki jest obecny stan rzeczy, zaakceptować go jako punkt wyjścia do działania. Dla wielu osób jednak “pełna akceptacja tego, co jest” rozumiana jest jako brak działania, brak pragnień, celów i marzeń oraz obojętność.  Nie prowadzi to do niczego dobrego. W najlepszym wypadku postawa taka jest stratą czasu i okazji do rozwoju. Powinniśmy unikać tego rodzaju błędnego podejścia do praktyki mindfulness.

Sama praktyka mindfulness jest prosta, chociaż nie jest łatwa. Podobnie jest z każdą inną formą treningu uważności (medytacja z mantrą czy nawet skupienie się na rozwiązywaniu zadań matematycznych). Autohipnoza wymaga jednak wiedzy o działaniu umysłu, schematach psychologicznych i mechanizmach rządzących podświadomością. Można ja stosować nieumiejętnie lub nieefektywnie, czego przykładem są słynne eksperymenty z wizualizacją, która jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi w autohipnozie.

W jednym z eksperymentów odchudzające się kobiety, oprócz diety i treningu, zastosowały dodatkowo jeszcze wizualizację, ale w sposób nieumiejętny. Wizualizowały że już osiągnęły swój cel i zrzuciły po kilkanaście kilogramów. Wyobrażały sobie, jak cieszą się nową, piękna sylwetką. Osiągnęły gorsze rezultaty niż ich koleżanki, które wizualizacji nie stosowały! Podobnie było ze studentami wizualizującymi, że świetnie zdają egzaminy. Zdali je gorzej niż ich koledzy, którzy niczego nie wizualizowali. To wskazuje, że wizualizacja ma wpływ na sukces w różnych dziedzinach, ale zastosowana źle, ten sukces sabotuje. Istnieje jednak bardzo wiele badań, np. ze środowiska sportowców, że właściwie skonstruowana wizualizacja, zastosowana w kontekście odpowiednich przekonań, bardzo mocno sprzyja osiąganiu sukcesów.

Skuteczne narzędzie zmiany

Autohipnoza jest bardzo skutecznym narzędziem zmiany. Nie można jednak podchodzić do niej w sposób niefrasobliwy, bez przygotowania i bez głębszej wiedzy o działaniu podświadomości. Wiele osób spróbowało wizualizacji w taki właśnie niefrasobliwy sposób po przeczytaniu jakiejś kiepskiej książki lub artykułu na jej temat i doświadczyło porażki. Wyrobili sobie negatywne, ale jednocześnie dość powierzchowne zdanie o jej małej wartości. Gdyby tak rzeczywiście było, wizualizacja nie byłaby stałym elementem psychologicznego przygotowania najwyższej klasy sportowców, przedsiębiorców (wielokrotnie wspomina o niej Brian Tracy, Harv Eker i wielu innych trenerów biznesu) i psychoterapeutów (Milton H. Erickson, Maxie C. Maultsby). Warto poznać jej zasady i techniki, a przede wszystkim warto stosować ją w swoim życiu. Może bowiem niezwykle skutecznie przyspieszyć zmiany, na których nam zależy i sukcesy w różnych aspektach naszego życia.